Dziś już w znacznie lepszym humorze zabrałam się za zapasy z nowym programem do obróbki zdjęć a raczej z nową wersją starego :) a żeby sobie utrudnić na warsztat poszły kolejne zdjęcia z ostatniej soboty, czyli szare i zaszumione. Coby było jeszcze trudniej, świeżo skalibrowany wyświetlacz pokazuje wszystko ciut inaczej – jednym słowem ambitnie :)

Do czasu, kiedy zaczęłam się wgłębiać w temat obróbki zdjęć, nie zdawałam sobie sprawy, jak kolosalne znaczenie ma monitor. Jedno i to samo zdjęcie potrafi wyglądać zupełnie inaczej … zależnie od tego, na którym sprzęcie je oglądam.

W sobotę łapałam startujące samoloty na tle wieży – nie od dziś lubię takie kadry. Nie udało mi się jeszcze zrobić idealnego technicznie, ale kiedyś je zrobię. Na tym dzisiejszym urzekła mnie smuga gazów wylotowych – widać moc :)

A do tego zbliżenia -  tyłu i przodu – dla każdego coś miłego ;-)

A także FHD – czyli dowód na to, że i przy beznadziejnych warunkach udaje się zrobić całkiem przyzwoitą fotkę. A przynajmniej czasem :)