Ten temat powraca u mnie jak bumerang. Czy jest sens utrzymywania strony poza fb, gdy wrzuca się na nią wpis raz na kilka miesięcy i nigdy nie osiąga on tylu odsłon jak posty na stronie na fb. Z założenia blog miał być dla mnie miejscem do zamieszczania zdjęć w lepszej jakości niż ta, na którą pozwala twarzoksiążka, niemniej zrobienie wpisu tu jest o wiele bardziej pracochłonne, a oglądalność nie powala ;-) Moim najwierniejszym czytelnikiem był mój Tata, który nie zobaczy już niestety żadnego ewentualnego postu …

Jakiś czas temu usłyszałam, że layout mojej strony jest przestarzały i … szczere się z tym zgadzam. Nic dziwnego, strona powstała 7 lat temu, wiele się od tego czasu zmieniło w estetyce i grafice, także w moich zdjęciach i podejściu do fotografii. Nie mam jednak wiedzy, ani siły fachowej, aby to zmienić. Darząc gorącym uczuciem idee minimalizmu, nie lubię nieużywanych niepotrzebnych bytów. Co ciekawe, im więcej zdjęć robię, im więcej zalega potem w folderach do przejrzenia i obrobienia, tym bardziej czuję, że nie o to mi chodzi. Że znacznie bardziej lubię przeżywać różne aktywności, niż je fotografować, a już najmniej – chwalić się wszystkimi zdjęciami, które robię.  Prawdopodobnie oznacza to, ze jestem przedstawicielem gatunku, który niedługo wymrze, bo przecież dziś, jak się czegoś nie pokaże w internecie, to tego nie ma ;-) Ale też idę na mojej fotograficznej drodze w kierunku, który na trwałe obrałam w życiu: liczy się jakość, nie ilość.

Tak więc, o ile znienacka nic się nie zmieni, ten wpis będzie ostatnim na moim blogu, który też za kilka miesięcy zniknie.  Zainteresowanych moimi zdjęciami lotniczymi zapraszam na stronę na fb, zdjęciami TOP of the TOP ;-) na 500px, zaś migawki z moich pasji i podróży można podejrzeć na instagramie. Miłośnikom samolotów polecam też konto mojego Syna … a na pożegnanie dość wyjątkowy czterosilnik, który zawitał na Okęcie w związku z obchodami 1 września.