Wiedziałam, że tej maszynie poświęcę osobny wpis od pierwszego strzału migawki. Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy miałam okazję przyjrzeć się jej z bliska, po raz pierwszy lądował w Warszawie Dreamliner LOTu w specjalnym malowaniu „Dumni z niepodległości Polski”. Nie mogłam pojechać na to wydarzenie … ale nie żałowałam tego faktu tak bardzo, jak żałowałabym, gdybym nie mogła być przy tym, jak Navion opuścił hangar na warszawskich Babicach. Dreamliner lata dalej i już mam jego zdjęcia. Nie jest też już taką ciekawostką, jak 6 lat temu, gdy przyleciał jeszcze w malowaniu Boeinga i tłumy wyległy dosłownie wszędzie wokół EPWA, łącznie z budowanym jeszcze wtedy odcinkiem drogi ekspresowej :)

Jest to bowiem prawdziwy unikat, jedyny cywilny statek powietrzny dopuszczony do lądowania na lotniskowcach i jedyny egzemplarz samolotu tego typu w polskim rejestrze. Ostatnio nie lata zbyt często, więc możliwość zobaczenia go była nie lada gratką :) Dodatkowo pogoda była niezwykle uprzejma i przygotowała zacne tło do zdjęć ;-)