Niektóre malowania są nijakie, inne ładnie podkreślają sylwetkę samolotu lub mają ciekawy motyw. Coraz częściej linie decydują się na malowania specjalne. Wśród nich są po prostu brzydkie (aczkolwiek to oczywiście rzecz gustu), a są i takie, które po prostu zachwycają.

Dla mnie absolutnym numerem jeden pod tym względem był Smaug, który pięknie wił się na Boeingu 777 Air New Zeland. Niestety, przeszedł już do historii. Z malowań, które mi udało się uchwycić, najbardziej podoba mi się grafika na pewnym prywatnym 737.

Ale teraz jego pozycja pozostała zagrożona :) na scenę wleciał bowiem ptak i to nie byle jaki. Do tego przepięknie zapozował pod słońce, co podkreśliło feerię barw. Me gusta B-)