Gdy wybieraliśmy lokalizację apartamentu, w którym spędzimy wakacje na greckiej wyspie słynącej z lazurowych wód, jak zwykle jednogłośnie zdecydowaliśmy się na dom przy podejściu na lokalne lotnisko :-) i oczywiście przywiozłam zdjęcia maszyn i malowań, których próżno wypatrywać na warszawskim Okęciu :-)

Ale największe wrażenie zrobił na mnie on. Przepiękny, wielki, luksusowy jacht czarterowy. Najpierw zobaczyłam go z góry. A gdy już podeszłam do niego w porcie, po prostu nie mogłam oderwać wzroku … Akurat odpływał. Zabuczał. Ruszył powoli. Kotwice poszły w górę, a stylowo ubrani marynarze zmywali je wodą, aby opłukać z soli. Sunął przede mną i moim obiektywem, a ja gapiłam się na niego z otwartym dziobem, bo tak czystego piękna nie widziałam dawno. Smukła, wysmakowana linia jachtu prezentowała się cudownie na tle portu i miasta … a potem odpłynął. A ja jeszcze długo opowiadałam, co widziałam. A teraz pokażę :-)

Więcej informacji o tym cudeńku można znaleźć tutaj.