Przedwczoraj przyleciał do nas rodzyn nad rodzyny, jest ich na świecie tylko kilkadziesiąt. Dwa latają dla Royal Netherlands Air Force (Koninklijke Luchtmacht) czyli Holenderskich Sił Powietrznych. Chodzi o KDC-10-30CF, czyli McDonnell Douglas DC-10 przerobionego na latającą cysternę, służącą do tankowania samolotów w locie.

I właśnie jedna z tych maszyn niespodziewanie odwiedziła Warszawę. Nie było innej opcji, jak pielgrzymować pod płot. Do tego udało nam się ją złapać w tzw złotą godzinę, gdy słońce zaczęło chylić się ku zachodowi, opromieniając go niesamowitym światłem. Czego więcej chcieć do szczęścia fotografując awiację? :-)

Ale i tak z tego wszystkiego najpiękniejszy jest … dźwięk jego silników. Ale tego na fotografii oddać się nie da …