Miał być Bolkov (i będzie!), ale końcówka roku należała do trudniejszych, niestety mimo usilnych starań nie udało mi się wynaleźć sposobu przedłużenia doby o choćby dwie godziny i folder „Bolkov do wpisu” nadal pozostaje nie przebrany. W sumie nie pierwszyzna. Zdjęć robię sporo, ale większość idzie do poczekalni pt „do obrobienia” a te, których przeznaczeniem jest wpis, jeszcze dodatkowo do etapu wybrania tych naj naj. A na te rzeczy potrzeba czasu, którego mi tradycyjnie brakuje.

Za to, w tak zwanym międzyczasie ;-) były Święta, które stanowiły znakomitą okazję, aby podjechać … na lotnisko. Cel był jeden: Air China. Maszyna tej linii kursuje do Warszawy już od jakiegoś czasu, a jakoś nie miałyśmy dotąd okazji się spotkać. Ale wreszcie się udało i to w ciekawych warunkach pogodowych. Wilgoć w powietrzu ma jeden duży plus : smugi odrywające się od końcówek skrzydeł. Dla mnie wyjątkowo piękny efekt. Stąd i zdjęć do wpisu wybrałam dużo. Ten start na to zasługuje :-)

Airbus A330-243, reg B-5933, Air China Airlines