Tak jak Trzech Króli spędziłam focąc króla warszawskiego lotniska, czyli MD-11, tak i 1 listopada przydał się po to, aby pójść na zdjęcia wyjątkowej maszyny B-)

Tym razem miłą niespodziankę sprawili piłkarze madryckiego Realu, którzy na mecz z Legią przybyli Airbusem A340. Dla mnie jest to najpiękniejszy arbuz. Nie widziałam jeszcze na żywo w locie A350, może dlatego ;-)

Kiedyś miałam okazję złapać go tak, a także na obcej ziemi ;-) tak. Jest duży, ale smukły. No i te cztery silniki :-) Niestety, koncern Airbus zakończył już produkcję tych maszyn, mimo, że wcześniej rozwijał model, wprowadzając jego nową generację – 500, przed Boeingiem 777-200LR maszynę pasażerską o najdłuższym zasięgu i 600 – zabierającą największą liczbę pasażerów ze wszystkich A340. Ostatni samolot tego typu dostarczono właśnie do linii Iberia. Model okazał się mało ekonomiczny w eksploatacji i przegrał z konkurencją. Teraz w ofercie Airbusa zastąpił go A350.

Tego dnia, choć rano było całkiem słonecznie, pogoda około południa mocno się zepsuła. Na przylot rodzyna czekaliśmy już w silnym deszczu. Ale gdy wynurzył się z niskich chmur i majestatycznie lądował nad naszymi głowami, wyglądał po prostu wspaniałe. Warto było zmoknąć :-)

A do tego stołeczna drużyna znienacka zagrała całkiem nieźle :-) Tak więc przylot Iberii oznaczał same pozytywy B-)