Wracam dziś do wspaniałego kwietniowego dnia, w którym miałam okazję uczestniczyć w absolutnie wyjątkowym wydarzeniu. Sama możliwość fotografowania lecącego samolotu z innego lecącego obok, jest nie lada frajdą. Ale to, że chodzi o TAKIE maszyny, sprawia, że to gratka bez precedensu. Bardzo się cieszę, że są pasjonaci, którzy nie szczędzą wysiłków i pieniędzy, aby utrzymać w stanie lotnym egzemplarze Boeinga Stearmana, DH82 Tiger Motha, DHC-1 Chipmunka i Austera. To wspaniale zachowany kawał lotniczej historii, cieszący nasze oczy na wielu lotniczych imprezach. O Stearmanie poczytacie tutaj, o pozostałych trzech samolotach na tej stronie.

Pilotowanie tych maszyn wymaga ogromnych umiejętności i wiedzy. Więc podwójny szacunek dla ich właścicieli, nie tylko za to, że odrestaurowali te wspaniałe maszyny, ale także, że nimi latają, pokazując, co oznacza prawdziwa pasja.

Możliwość polatania razem z nimi zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Było to dla mnie niesamowite przeżycie, do dziś jestem po prostu zachwycona :-) Do tego stopnia, że nie byłam w stanie wybrać kilku zdjęć do wpisu. Będzie ich dziś … ponad 80. Nigdy tak dużo nie wrzucam, ale z tego dnia naprawdę żal odrzucać cokolwiek, bo to zapis pięknych chwil we wspaniałym towarzystwie.

Z dedykacją dla Wyjątkowego Kogoś, dzięki któremu mogłam tam być :-)