A jednak następny wpis będzie samolotowy i to niemal spotterski :-) To ostatnie dlatego, że będąc we Frankfurcie na zdjęciach po raz pierwszy, skupiłam się głównie na polowaniu na grubasy, a nie na bardziej wymyślnych kadrach. Po części z tego powodu, że dopiero rozpoznawaliśmy możliwości, jakie dają lokalne miejscówki, a czas był siłą rzeczy ograniczony. A że co chwila lądowało coś interesującego, nie spotykanego na EPWA, to po prostu fociliśmy, ile wlezie.

Dobrze, że już jakiś czas temu zrezygnowałam z seryjnych zdjęć, bo pewnie nie starczyłoby mi nawet mojej pojemnej karty. Wystarczyło na chwilę spuścić głowę, czy sięgnąć po picie, żeby zza krzaków wyłonił się jak nie B747 to A380, w najgorszym przypadku ;-) na prostopadłym pasie kołował do startu MD-11. W ciągu tych dwóch dni uchwyciłam więcej jumbo, niż przez całe swoje dotychczasowe życie :-D Mówiąc krótko: to miejsce ma potencjał ;-)

Aczkolwiek przeszłam już pewną fotograficzną ewolucję i suche spotterskie kadry pozostawiają we mnie pewien niedosyt. Stąd jeden z krzaczkiem, inne na podrasowanych chmurkach, a jako wisienka na torcie szeroki kadr na tle lotniska :-) Bo takie zdjęcia lubię, takie mi się podobają.

Na pierwszy ogień idzie mój faworyt z Niemiec, czyli pastelowe malowanie Saudi Arabian Airlines. Na B747-800 :-) Po prostu śliczności!