W zeszłym tygodniu zupełnie niespodziewanie upolowałam niezłego rodzyna :-) Na lotnisku wylądowałam akurat dla Synka, zgodnie z zasadą „radość dziecka bezcenna”. Wiał paskudny zimny wiatr, było raczej szaro, ale zapał latorośli do focenia nie znał granic. Dodatkowo okazało się, iż przebywający w Warszawie z krótką wizytą Premier Wielkiej Brytanii przyleciał rzadkim egzemplarzem samolotu produkcji British Aerospace – BAE 146 w wersji 100 CC2, w okolicznościowym malowaniu, należącym do Królewskich Sił Powietrznych (RAF).

Także zmarznięcie i późniejszy katar zostały hojnie wynagrodzone, nie tylko szczęściem Juniora ale i ujęciami ciekawej maszyny.