O ile się nie mylę, w tym malowaniu lata tylko jeden samolot. Ale nawet gdyby latało takich więcej, pozostałoby ono wyjątkowe. Jest po prostu przepiękne, misterne, jedyne w swoim rodzaju. Ten boeing co jakiś czas przylatuje na warszawskie Okęcie, ale dotąd nie udało mi się go złapać. Aż wreszcie nastał ten dzień :-)

Jakby tego było mało, gdy to cudo stało na PPS-12, odbierając należne hołdy od pielgrzymujących do niego spotterów, niebo i chmury stworzyły niesamowite tło. Fociliśmy więc ile wlezie, z przerwami na zbieranie szczęki z błota na widok spektakularnych świetlnych efektów na poszyciu B737. Zdjęć do wpisu także wybrałam dużo. Po prostu trudno oprzeć się takim widokom. Zapraszam do galerii :-)