Wczoraj był dzień pełen niespodzianek. Po pierwsze pogoda. Tydzień miałam taki, że nawet nie miałam kiedy spojrzeć na prognozę, więc sobotnie przepiękne słońce totalnie mnie zaskoczyło. Wybór był jeden: Okęcie. Ponieważ wyrwać mogłam się dopiero na start Emirata, zaczęliśmy od miejscówki przy komisie, w efekcie czego powstał mój ulubiony kadr z tego dnia, dostępny tutaj.

Potem przenieśliśmy się na tzw. pole sołtysa. I tu kolejna niespodzianka. Rolnik dosłownie wszystko zaorał i całkowicie je odmienił. Tam, gdzie kiedyś była droga do jednej z najlepszych miejscówek na foty przy podejściu na 33, zakończona wyraźnym placykiem z drzewkiem, które nie raz użyczyło cienia podczas letnich upałów :-) , rozpościera się teraz pole … błota. Brodząc w nim po kostki dotarliśmy pod płot i ustawiliśmy się tak, że samoloty lądowały nad nami. Przy solidnym crosswindzie, więc wrażenia były niesamowite :-)

A potem rzut oka na Flightradar. Zobacz 767 Titan Airways! Ale to pewnie nie do nas … ale zaraz. On jest na prostej do EPWA. Tak, on leci do nas! Właśnie w ten sposób, zupełnie przez przypadek, upolowałam niezłego rodzynka. Poprzednim razem ten samolot był u nas w maju 2013.

A potem był czas na foty przy zachodzącym słońcu. Niebo pokazało wczoraj swoją najpiękniejszą płonącą odsłonę. Takie wieczory widywałam w sierpniu, ale żeby w listopadzie? Te foty poczekają jednak na następny wpis, bo dziś króluje Titan :-) , choć oczywiście … Król jest tylko jeden ;-)