W tym roku powróciłam do szlachetnej tradycji, że dzień kobiet najlepiej obchodzi się na lotnisku :) Była to też pierwsza wyprawa pod płot z młodzieżą, podczas której nie wyrywaliśmy sobie z rąk aparatu :) Pojechaliśmy na start A330 Emirates, ale główną atrakcją dnia okazały się być dwa B767. Odkąd nie latają już w barwach LOTu, bardzo mi ich brakuje, bo żaden plastik (bez względu na niekwestionowane piękno linii skrzydeł ;-) ) nie zmieni mojej ogromnej sympatii do tych maszyn. Na szczęście inni przewoźnicy jeszcze czasem operują do Warszawy na grubych benkach. Dodatkowo dzień zakończyliśmy we wspaniałej atmosferze radosnego spottingu grupowego :)

I na tym radości był koniec ;-) Najpierw wielogodzinne zgrywanie fot (Junior zapełnił dwie karty, dodam, że jpg-ami :D ) a potem musiałam stanąć twarzą w twarz ze zmienionym formatem plików. Wiele osób polecało mi przejście na RAWy i po zmianie sprzętu wreszcie się na to odważyłam. Jednak okazało się to nie takie proste. Gimp, czyli program, którego obecnie używam do obróbki zdjęć, RAW nie obsługuje. Musiałam sobie doinstalować dodatkowy program do ich wywoływania i zmieniam RAWy w TIFy, aby tracić jak najmniej danych zdjęcia. Konwersja zaś zamula mój komputer na tyle skutecznie, że obróbki zdjęć tego dnia całkowicie mi się odechciało :) Do tego nadal nie okiełznałam wszystkich ustawień i możliwości nowego aparatu i powoli dochodzę do nieodpartego wniosku, że zdjęcia zamiast lepsze wychodzą gorsze :)

Ale powoli się uczę. I aparatu i obróbki RAW. Ciekawe uczucie, jakbym uczyła się zdjęć na nowo. Inna rzecz, że w regularnym foceniu miałam sporą przerwę i trochę wyszłam z wprawy. W fotografii jak we wszystkim, ważny jest trening. No i też zaczynam myśleć o przejściu na inny program do obróbki zdjęć oraz o kupnie komputera o parametrach dobranych pod kątem fotografii … Wygląda na to, że jak zaczęłam zmieniać, to po prostu nie mogę przestać :)

A dziś prawdziwy rodzyn na EPWA, przyleciał do nas dopiero po raz drugi w historii: Boeing 767-232 (SF), ABX Air, reg N-745AX