Dziś przyszła pora na jedyny czterosilnikowy samolot regularnie lądujący na warszawskim Okęciu, czyli brytyjskie Avro 146. Jak na prawdziwego Polaka przystało, muszę sobie kiedyś ponarzekać ;-) Stąd tytuł, no i oczywiście myśl, że szerokokadłubowe odrzutowce z dwoma silnikami na jednym skrzydle mogłyby do nas zaglądać z większą częstotliwością, a nie tylko ten maluch, jeszcze do tego – w najmniejszej wersji :)

Oczywiście byłoby super, gdyby duże czterosilniki na stałe trafiły na tablicę przylotów i odlotów EPWA, a nie jako breaking news typu „medical na 747″ powodujący palpitację serca, wyścig z czasem pod płot albo różne uwagi tych, co w danym momencie udać się nie mogli :) :)

Ale na dzień dzisiejszy mamy jego. Jak na Anglika przystało, ma wspaniałe korzenie :) No może nie wprost, ale nosi nazwę jednego z najstarszych producentów samolotów na świecie, założonej w 1910 roku firmy Avro, która jako pierwsza zbudowała jednopłatowy samolot z zakrytą kabiną. Nazwa wytwórni pochodzi od inicjałów i nazwiska założyciela, Alliota Verdona Roe.

Firma funkcjonowała dość długo, produkując z większymi lub mniejszymi sukcesami różne typy maszyn, w tym bombowce, aż na początku lat 60tych XX wieku została wchłonięta przez wytwórnię Hawker SiddeleyAviation. Ta z kolei w roku 1977 weszła w skład koncernu British Aerospace. I właśnie BAe ożywił markę Avro, nazywając tak produkowany seryjnie od 1983 roku czterosilnikowy odrzutowy samolot pasażerski średniego zasięgu BAe 146. Sam koncern zmienił potem nazwę na BAE Systems :)

BAE Systems Avro 146 -RJ100